Pomóż Patrykowi!!!
Patryk urodził się 12 II
2004 r. Do ukończenia pierwszego roku życia rozwijał się prawidłowo.

Dostarczał nam radości i
wzruszeń. Pamiętam jego pierwsze urodziny…

Po pierwszych urodzinach trafił do szpitala (Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi), ponieważ pojawiły się u niego napady drgawkowe. W szpitalu stan dziecka gwałtownie się pogarszał, w końcu trafił na OIOM i został podłączony do respiratora. Stwierdzono ciężki stan padaczkowy.
Po odłączeniu od respiratora (po trzech tygodniach) przeżyliśmy szok. Patryk był bez kontaktu z otoczeniem, miał postępujący niedowład czterokończynowy, bardzo dużą spastykę ciała. Poinformowano mnie wtedy również, że wystąpił duży ubytek tkanki mózgowej (istoty białej). W czasie pobytu syna na OIOM – ZE doszło do ciężkiej niewydolności wątroby (test ASPAT ALLAT – 5000 jednostek).
W szpitalu w Łodzi dziecko przebywało 5 miesięcy, nie postawiono wówczas konkretnej diagnozy. Po tym czasie przewieziono Patryka do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Matki i Dziecka w Katowicach. Tam rozpoczęto rehabilitację i na jej skutek nastąpiła poprawa, przykurcze ciała zmniejszyły się, napięcia mięśniowe również.
Lekarze po przeprowadzeniu badań stwierdzili postępującą chorobę metaboliczną. Sugerowali też, że podczas wcześniejszego leczenia na skutek podrażnienia wątroby lekami podwyższył się poziom tranzminazy.
Po miesiącu syn został wypisany do domu, lecz po jednodniowym pobycie znów trafił do Centrum Zdrowia Matki Polki. Tu nie przeprowadzono rehabilitacji i nastąpił regres.
Ostateczna diagnoza
brzmi:
ENCEFALOPATIA NIEDOKRWIENNO – NIEDOTLENIENIOWA.
W październiku, po 8 miesiącach stałego pobytu w szpitalu Patryk wrócił do domu. Wymaga stałej opieki. Dalej jest dzieckiem bez kontaktu, nie widzi, w dużym stopniu ma uszkodzony słuch, lecz dzięki codziennej rehabilitacji jego spastyka cofa się. Synek jest rozluźniony a powstałe podczas leczenia przykurcze zmniejszyły się.
Jestem jego matką, on jest dla mnie najważniejszy, przez wszystkie te miesiące byłam przy nim w szpitalu, tam spałam, jadłam, tam żyłam – jak najbliżej swojego dziecka. Jednocześnie uczę się, w tym roku będę zdawać maturę w Technikum Trzyletnim na podbudowie zasadniczej szkoły zawodowej. Jestem 2 lata po ślubie, mąż pracuje jako kierowca w Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej.
Pomaga nam wiele osób, jednak wiem, że aby stan mojego synka poprawiał się potrzebna jest codzienna rehabilitacja. Koszt półgodzinnej rehabilitacji wynosi 45 złotych, to dużo dla nas. Boję się, że znów będę musiała ograniczyć lub zrezygnować z zabiegu, który przynosi poprawę stanu zdrowia Patryka.
Kontaktowałam się z przedstawicielami różnych fundacji zajmujących się chorymi dziećmi, większość z nich nie ma już środków (koniec roku), większość też preferuje pomoc dla dzieci z chorobami nowotworowymi, chorobami serca. Mój syn cierpi na inne schorzenie, ale cierpi równie mocno. Wiem, że zaprzestanie rehabilitacji byłoby dla niego bardzo niekorzystne. Jeśli więc możecie wspomóc mnie – proszę o pomoc. Będę wdzięczna za każdą złotówkę!!!
Bardzo potrzebne do codziennej pielęgnacji jest też urządzenie do wywoływania kaszlu, ponieważ Patryk sam nie może pozbyć się zalegającej w oskrzelach wydzieliny.
Agnieszka Żelewska,
uczennica klasy III Technikum Trzyletniego przy ZSP nr 21 w Łodzi.
Adres e-mail:
malutki-patryczek@tlen.pl
Konto:
GETIN BANK S.A.
IV ODDZIAŁ W ŁODZI
82 1520 0008 0000 8891 2000 0047